Wrkoczowe urozmaicenie rozpuszczonych włosów

Okrutna prawda jest taka, iż mimo tego, że umiem uczesać się w wiele fryzur, najczęściej chodzę we włosach rozpuszczonych. Jak i pewnie większość z Was (druga większość, jak sądzę, nosi się w gustownym kucyku). Nie zawsze chce mi się robić fale czy loki, żeby te rozpuszczeńce jakoś urozmaicić. Jest za to inne wyjście, by rozpuszczonym włosom dodać odrobinę oryginalności. 
Oczywiście warkocze. 
Ta fryzura jest cudowna z wielu względów. Po pierwsze - jest śliczna. Po drugie - idealnie nadaje się dla tych wszystkich romantyczek, które lubią twórczy nieład we włosach. Po trzecie - jest banalnie prosta. Jedyne, co musisz umieć, to zapleść warkoczyki. Bez dobierania, bez kombinowania. Po prostu warkoczyki. 


1. Najlepiej fryzura wygląda na mocno zbałaganionych włosach. Te na zdjęciu są po spaniu w warkoczu. Wydziel pasmo mniej więcej nad uchem. Staraj się wybrać włosy bliżej ucha, a nie góry głowy. Pamiętaj, by zostawić pasma z przodu, to właśnie one nadają tego lekko hipisowskiego wyglądu.

2. Zapleć warkoczyka i to samo zrób z drugiej strony. 
3. Złącz warkocze z tyły głowy. Zabezpiecz wsuwkami.










Kłos w nieładzie


Ta fryzura zdecydowanie nie jest dla tych, które lubią ład i porządek. Albo symetrię. Powyciągane pasma, nierówne plecenie, trochę zawijania,a trochę kłosowania - nic tutaj nie jest zrobione równo. Jakby tego było mało, na koniec dodatkowo wyciągnięte i zmechacone. Ale o to chodzi. Taki miał być ten kłos. Kłos w nieładzie.
Włosy zgarnęłam na jedną stronę. Zabezpieczyłam przezroczystą recepturką i przewinęłam przez siebie. Uplotłam kłosa,a jego koniec również zabezpieczyłam. Delikatnie poluzowałam niektóre pasma kłosa. 





Bzowa Magda

Maj jest miesiącem bzu. W ogrodzie moich rodziców mamy aż dwa takie drzewa, więc dopóki nie przekwitnie dzielnie eksploatujemy kwiaty. Głównie jako bukiety, ale sprawdzić się mogą również jako ozdoba do włosów. Dla mnie osobiście to jedno z piękniejszych połączeń. Piękna fryzura i równie piękne kwiaty. Duet doskonały.
Kobiety, wplatajcie kwiaty we włosy!







Uwielbiam przepiękne oczy mojej kuzynki. Paskuda na co dzień ich nie maluje, a taka szkoda, taka szkoda. 


Ponawiam również zaproszenie do polubienia fanpage włosoróbstaw na facebooku:


Z pewną taką nieśmiałością...

Wiecie, jak to jest, gdy powinno się robić co innego, ale to co innego jest tak mało interesujące, że wszystko inne jest lepsze? Np odświeżenie profilu na facebooku, który założyłam już jakiś czas temu, ale nie miałam śmiałości Wam go zaproponować.

No, to może dziś. Zapraszam.


włosoróbstwo na facebooku

Jest grzywka, więc jak ją nosić?

Jak nosić grzywkę, co nosić do niej, jak się czesać. Na te wątpliwości mogłabym odpowiedzieć dość konkretnie i bez zbędnych dywagacji. Tak, jak wtedy, gdy grzywki nie było. To maleństwo, które nagle pojawiło się na naszym czole w niczym nie przeszkadza. Niektórzy twierdzą nawet, że dodaje uroku. 
Zobaczmy jednak, jak grzywki noszą światowe sławy.

Pierwszą, która przychodzi na myśl, gdy zestawie dwa słowa: "grzywka" i "gwiazda", to Taylor Swift. Swoją drogą to ciekawe, że w ogóle ją znam, skoro - świadomie - nie słyszałam ani jednej jej piosenki. Ale cóż, takie uroki internetu i w gruncie rzeczy bardzo dobrze, bo Taylor nosi swoją grzywkę dumnie i dość konsekwentnie. Co więcej, dość dziwnie wygląda, gdy jej nie ma (ale może to kwestia przyzwyczajenia do wizerunku). Bardzo podoba mi się też jej kolor włosów na poniższych zdjęciach (a szczególnie na lewym).

 

Piosenkarka przeważnie nosi swoją grzywkę z długimi, prostymi włosami. I w sumie taka kombinacja: piękny kolor, zadbane długie włosy (albo przynajmniej na takie wyglądające) i grzywka oczywiście  - dają cudowne efekty. 



Kolejna gwiazda, bliższa już mi muzycznie, która ma nie tylko charakterystyczną grzywkę, ale i kolor, to Florence. Jej grzywkowy wizerunek jest już mniej ułożony niż Taylor, długą grzywkę (również nie zawsze gładką) często zestawia z zmierzwionymi, falowanymi, zbałaganionymi włosami na długości. 



Bardzo podoba mi się podpięcie włosów na poniższym zdjęciu. Po raz kolejny kolor, grzywa i tym razem twórczy nieład dają świetne efekty:


Zaraz po zrobieniu sobie grzywki pomyślałam, że no nie, koniec z falami i lokami. Na szęście szybko mi przeszło, bo przecież prosta grzywka nie wyklucza pięknych fal i loków na długości. 

                   


 


 

Ufffff, prawda, że zrobiło się bardzo pięknie? No dobrze, a co z upięciami? Można? Można! 
(A nawet trzeba). Poniżej mamy wszystko: koki, pól upięcia, kucyki.






No i w końcu: grzywka i warkocze. Zacznę od zdjęcia, które łączy w sobie i upięcie, i grzywkę, i warkocze. Co ciekawe, grzywka kobiety na zdjęciu jest... doczepiana. 



 

Oczywiście kombinacji mogłoby być o wiele więcej, mam nadzieję, że w kolejnych wpisach będę pokazywać, co można zrobić przy grzywce na bardziej pospolitej, swojskiej, polskiej - mojej - twarzy i grzywce, a nie tylko na mniej lub bardziej znajomych pięknościach z internetu, których fryzury są dopracowane przez wielu specjalistów. Nic to jednak, zdjęccia dobitnie pokazują, że grzywka jest fajntastyczna i wcale nie musi być z nią nudno. A ponieważ wpis zdominowały nam piękne brunetki na koniec jeszcze jedna - tym razem blond - grzywka:


No dobra, jeszcze dwie. Ale to już ostatnie. 





PS Ciekawe ile razy użyłam i przez ile przypadków odmieniłam tę naszą grzywkę ;)














No, to grzywka.

Większość moich włosowych decyzji jest skrajnie spontaniczna. Może dlatego nigdy nie byłam u tych topowych fryzjerów, bo perspektywa oczekiwania np. dwa tygodnie na zmianę wizerunku jest zupełnie nie dla mnie. Długie włosy (takie do łokci), ścięłam pod wpływem impulsu na chłopaka, więc ileż miałabym się nosić ze zrobieniem grzywki? W ciągu dnia pracy powstała myśl, już po południu (na szczęście dobry fryzjer miał miejsca) była i grzywka i wyrównany kolor.
Sam kolor bardzo mi się podoba, zwłaszcza na długości. Jest łagodny i naturalny. Trochę gorzej przyjął się na - sporych już - odrostach, ale niestety tego nie da się uniknąć.
No, to grzywka.






back to top